Słowniczek
O naszych potrawach słów parę...
Gulyás leves - zupa "gulaszowa", nasze flagowe danie!
Nazwa tej niezwykle wyrazistej, aromatycznej zupy bierze się z węgierskiego słowa "gulya", co znaczy po polsku "bydło". Jak można się więc domyślić, potrawa ta powinna być wykonana na wołowinie. Nic bardziej mylnego! Nawet Węgrzy popełniają tę "zbrodnię" kulinarną, że robią ją z wieprzowiny ("gulyásleves sertéshúsból") lub bez mięsa, który nazywają "hamis gulyásleves", czyli "fałszywa zupa gulaszowa". U nas to danie będzie w menu na stałe i ugotowane wg tradycyjnej receptury - z wołowiny.
Nazwa tej niezwykle wyrazistej, aromatycznej zupy bierze się z węgierskiego słowa "gulya", co znaczy po polsku "bydło". Jak można się więc domyślić, potrawa ta powinna być wykonana na wołowinie. Nic bardziej mylnego! Nawet Węgrzy popełniają tę "zbrodnię" kulinarną, że robią ją z wieprzowiny ("gulyásleves sertéshúsból") lub bez mięsa, który nazywają "hamis gulyásleves", czyli "fałszywa zupa gulaszowa". U nas to danie będzie w menu na stałe i ugotowane wg tradycyjnej receptury - z wołowiny.
Jak wiele zup na Węgrzech, zaczynamy od drobno pokrojonej cebuli zeszklonej na tłuszczu (u nas to tradycyjna wytopiona wędzona słonina), do której dodajemy sproszkowaną paprykę, pokrojoną w kostki pręgę wołową, warzywa, paprykę surową i pomidory. Następnie gotujemy przez 3-4 godziny, aż mięso będzie mięciutkie, kruche i pełne aromatu. Dodajemy pastę przygotowaną ze zmiksowanego leczo i przypraw, kluski (u nas oczywiście jest to nokedli), podajemy z białym chlebem na zakwasie. Idealne latem, bo jest bogata w minerały i elektrolity, a zimą świetnie rozgrzewa. Można tę zupę traktować - mówiąc po poznańsku - jako tzw. "ajntopf", czyli danie jednogarnkowe. W przypadku wyboru drugiego dania najbardziej pasuje do niej "túrós csusza", co też będzie się pojawiać u nas w menu...
